piątek, 23 listopada 2012

Prolog

Spałam i nagle obudził mnie Liam mówiąc
- Wstawaj siostra. Zaraz będziemy jechać - powiedział
- Nie chce mi się - odpowiedziałam
- To masz problem - powiedział i zepchnął mnie z łóżka że spadłam na podłogę.
- Nie żyjesz - krzyknęłam śmiejąc się i cisnęłam w niego poduszką.
On szybko uciekł z mojego pokoju. Ja wstałam z podłogi i poszam do lustra. Wyglądałam okropnie. Wory pod oczami, rozczochrane włosy. Jak ja mam się pokazać na lotnisku ? Ok wszystko da się zrobić. Poszłam do krzesła na którym wisiały rzeczy na dziś. Wyprowadzam się i nie ma już wyposażenia mej cudownej szafy <3 . Ubrałam dokładniej to :

0101.
i poszłam do łazienki.Umyłam się i zrobiłam makijaż. Uczesałam włosy w kitkę i wyszłam . 
- Witaj piękna - powiedział tata
- Oj weź tato, nie przesadzaj - powiedziałam
- Nie będę cię już widywał, to muszę jakoś to umilić. Ten cały wyjazd. Dobrze że w Londynie mieszka ciotka Bella, to się wami zaopiekuje. - rzekł ojciec
- Oj nie przeżywaj przecież będziemy was odwiedzać - pocieszyłam go
- No wiem, ale dzień bez mojej kochanej córeczki jest dniem straconym - powiedział ze smutkiem
- Nie martw się - rzekłam
- No dobra to chodźmy na śniadanie jeśli chcemy zdążyć - powiedział i zeszliśmy na dół.
Na dole była mama i Liam.
-  Cześć wszystkim - powiedziałam
- No witaj córeczko - powiedziała mama
- Nie płacz -  odezwałam się do mamy ponieważ łzy jej się wylewały z oczu
- Ale ja nie płacze - zapłakała
- Yhy widzę to - powiedziałam i przytuliłam ją
No cóż miałam z moim bratem wyjechać do Londynu i zostawić mamę z tatą samych. Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy się ubrać. Byłam gotowa do wyjścia. Łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Mamie też. Ostatni niedźwiadek i Bay . Taksówka czekała już pod domem. Li zapakował bagaże a rodzice stali w drzwiach i płakali. Ja też przyznam że płakałam a Li się tylko śmiał. Wsiedliśmy do Taxi. Ruszyliśmy. Rodzice jeszcze długo stali w drzwiach i machali. Po 15 minutach dojechaliśmy na lotnisko. Trochę się stresowałam, ale nie lotem bo jeździłam już milion razy ale tym że będę baz mamy i taty. Mam dopiero 16 lat. Poszliśmy na odprawę. Liam wszystko załatwił.A wspominałam wam że Li jest tylko o rok starszy ? No właśnie ale Li jest o wiele odważniejszy ode mnie. W końcu mieliśmy lecieć. Weszliśmy do samolotu i usiedliśmy na miejscach. Siedziałam obok okna. Lubiłam to miejsce. Ale byłam zbyt senna by oglądać widoki. Zasłoniłam roletę i wyciągnęłam poduszkę. Poszłam spać. W pewnej chwili obudził mnie Li.
- Już lądujemy - powiedział.
- Ojej to ile ja spałam ? - spytałam
- No pół godzinki - powiedział
- Ojej zapomniałam że to tylko Anglia. - rzekłam
- Nom a teraz wstawaj - powiedział i zapiął pas
Ja zrobiłam to samo. Po 5 minutach wylądowaliśmy. Poszliśmy po bagaże i Liam zadzwonił po taksówkę. Przyjechała w 10 minut i ruszyliśmy do cioci. Gdy dojechaliśmy na miejsce Li zapłacił i wyszliśmy na ulicę. Dzisiaj nie było takiego tłoku jak zawsze był kiedy ją odwiedzaliśmy. Zadzwoniłam domofonem. Ciocia nas wpuściła. Weszliśmy. Był to wysoki budynek więc była i winda. Weszliśmy do środka. Musielśmy wjechać na samą górę. Wyszliśmy i zapukaliśmy. Otworzyła nam ta sama Bella co zawsze. Piękna i uśmiechnięta. Zaprosiła nas do środka.
- Mam dla was niespodziankę. - poweidziała
- Ojej jaką - zapytałam bo nie mogłam się doczekać
- A więc macie też nowego wujka - rzekła i zaprowadziła do salonu
Siedział tam przystojny młody jak ciocia mężczyzna.
- Witajcie. Nazywam się Edward Cullen. - powiedział
- Jak ten ze Zmierzchu ! - pisnęłam
- Tak, niestety. - powiedział
- Nawet podobny. - powiedział Li
A ciocia jest naszą Bellą Swan . - Powiedziałam - ojej też się tak samo nazywa ! Czy to przeznaczenie ?- spytałam
- Wow, tu się dzieją dziwne rzeczy - powiedział Liam
- No nie ? Ale ja kocham Zmierzch. - Powiedziałam
- No ale nie jaraj się tym teraz - załamał się Liam
- No spoko - powiedziałam
- Ale wiecie że ja jestem wampirem ? - odezwał się Edward
- Co ??? - zapytaliśmy wszyscy zgromadzeni
- Żartuje chciałem zobaczyć waszą reakcje ! - zaśmiał się wujek
- Hahah bardzo śmieszne - fohnęłam się
- Dobra dzieci, idźcie teraz do swoich pokoi i rozpakujcie się. Niedługo wieczór i chcę abyście mi się wcześniej położyli bo jutro idziemy patrzeć na szkołę i mam nadzieję że będziecie dobrze wyspani. - powiedziała ciocia
- Ok - odezwał się Li i wszyscy się rozeszli.
Wieczorem zjedliśmy kolację i położyliśmy się spać. 

2 komentarze: